no i dzisiaj odbyła się pierwsza rozprawa, najpierw świadkowie, kupujący i na końcu ja
na początku sąd się pyta czy jest możliwość ugodowego zakończenia i rozejście się bez kosztów, radca prawny mówi, że może przystać na 3000 zł i koszty sądowe na pół (w pozwie jest 4310 zł) ja się nie godzę i mówię, że mógłbym się zgodzić na ugodę gdybym miał dokumenty fiskalne i opinię rzeczoznawcy rok temu, sędzia poucza wszystkich i przechodzimy do rozprawy
1) świadkowie ze strony kupującego nic nowego nie powiedzieli, wyglądało na ustaloną wersję, w dodatku sędzia zapytał się czym przyjechali, powiedzieli, że wszyscy razem z kupującym, wszyscy nie byli na sali, wchodzili pojedynczo, jak jeden złożył zeznania to sędzia kazał mu opuścić teren budynku i z nikim nie gadać, sędzia każdemu świadkowi zadaje pytanie na jaką okoliczność ma zeznawać - świadkowie kupujących wiedzą a sąd się dopytuje z jakiej racji skoro na wezwaniu nie ma na jaką okoliczność mają zeznawać, w dodatku jeden dzban mówi, że rozmawiał z kupującym przed rozprawą na temat tej sytuacji - sąd niepocieszony ale daje im okazję zeznawać
2) radca prawny został kilka razy upomniany przez sędziego bo w pytaniach do świadków sugerował im odpowiedzi
3) staje gościu który serwisuje im auta na tor, robi to hobbystycznie, coś tam się zna na mechanice, pytam go na jakiej podstawie stwierdził awarię czujnika to mówi, że to były dwa czujniki i, że ma program dedykowany do BMW z allegro ale nie potrafi powiedzieć nazwy, na moje pytanie czy ma logowania z tego programu odpowiada, że nie pamięta - nie wiem czy o tym wcześniej pisałem, w maju dostałem pismo od radcy prawnego które było odpowiedzią na moje pismo i tam pisali, że w dniu zakupu byli u jakiegoś zaprzyjaźnionego mechanika i tam grzebali w aucie o czym wcześniej nie wiedziałem, ten gościu nie ma swojego warsztatu ani nie pracuje nigdzie jako mechanik
4) staje stary kupujący, coś tam gada, że jego nie było przy oględzinach auta, podpisał umowę wieczorem, sędzia się pytał czy ma firmę ubezpieczeniową i rzeczoznawcę u siebie a on, że tak, on tylko podpisał synowi umowę aby miał zniżki na OC
5) sprzedawczyni silnika mówi, że na gwarancji rozruchowej to nie jej podpis a jej pracownika, może odszukać paragon z tego dnia ale nie jest pewna bo jej nie było wtedy w pracy, była na macierzyńskim, potwierdza, że mógł to być silnik z jej szrotu ale wtedy w firmie byli pracownicy, nie umie odpowiedzieć czy taka sprzedaż faktycznie miała miejsce
6) staje młody kupujący, rżnie cwaniaka na moje pytania - formułki wyuczone od radcy, że to nie do niego pytania, on nie ma obowiązku trzymać paragonów zakupu, pytam typa na jakiej podstawie żąda ode mnie zapłaty za zamówione części a ten znów, że nie musi mieć paragonów, gościu zeznaje, że dał więcej za auto niż jest w umowie - robi się zamieszanie, wyskakuje radca prawny z historią korespondencji SMS między mną a kupującym z której ma niby wynikać, że dał za auto więcej, sędzia się mnie pyta ile mi zapłacono mówię, że 5000 zł a w tej korespondencji SMS to negocjacje w dodatku ostatnia wiadomość jest ode mnie i nie ma dalszych SMS, sędzia się pyta kto się rozliczał w US z zakupu, młody mówi że on ale już wątpliwym głosem powiedział - "ale tam podałem i tak 5000 zł", sędzia się dopytuje dlaczego a młody coś kręci, że jakby podał więcej to i tak różnica w podatku nie byłaby wysoka, sędzia się dopytuje dlaczego więc wyskakuje teraz z tą historią SMS skoro w pozwie nic o tym nie wspomina, wkracza do gry radca prawny i gada, że wczoraj powstał wstydliwy problem bo młody bał się powiedzieć ojcu, że dał za taki szrot więcej niż 5000 zł, sędzia tym nie jest wzruszony i dopytuje starego, stary mówi, że się dowiedział wczoraj i by na młodego krzyczał no i tutaj ja dopytuję jeszcze młodego za jakie środki kupił auto a on, że za swoje, sam pracuje (u ojca), pytam się znów starego czy syn jest pełnoletni a on, że tak i przytaczam słowa starego jak on zeznawał, że syn jest pełnoletni i może robić co chce więc widzę, że im nie pykło oskarżenie, że dali więcej za auto
7) sędzia zirytowany na radcę prawnego bo na początku rozprawy pyta się czy są jakieś wnioski dowodowe, nikt nic nie zgłasza a on teraz z tym wyskakuje i, że to trochę niepoważne, sędzia decyduje się wysłać zapytanie do US jaka kwota widnieje przy podatku, młody jest tym faktem niepocieszony
8) przesłuchanie młodego trwa nadal, na dużo pytań odpowiada, że to nie do niego pytania, nie pamięta
9) silnik był przekładany u jego kolegi w garażu u tego co wyżej, że hobbysta, młody nie pamięta kiedy przekładali silnik, ma zdjęcia w telefonie z chwili przekładem, to nie do niego pytania jakie nr miał mój silnik
10) pytam się po co mu potrzebna uszczelka pokrywy zaworów z zamówienia a on, że to nie do niego pytanie - irytuje mnie to strasznie bo przed chwilą mówił, że przekładali silnik u jego kolegi i on nie pamięta po co to było, na pytanie po co mu nowy wahacz to mówi, że stary nie nadawał się do ponownego założenia, ogólnie on te części zamówił aby mu kolega zrobił serwis auta na tor, nie wie dlaczego wymienił termostat, to pytanie nie do niego
11) młody mówi, że z mojego silnika wzięli sobie niektóre części do nowego auta, nie pamięta oczywiście jakie, to nie do niego pytania, na pewno alternator przełożyli
12) sędzia się dopytuje starego dlaczego podpisał umowę w tym samym dniu wiedząc, że z autem po zakupie jest coś nie tak, stary się tłumaczy, że niby tam chodziło o czujniki, że to nie jest poważna usterka i podpisał
13) młody nic dalej nie wnosi do sprawy, albo nic nie wie albo nie pamięta i to nie do niego pytania, pytam się dlaczego nie odebrał mojego pisma to mówi, że nie miał awiza i, że nie pracuje w miejscu zamieszkania - wtrąca się sędzia jaki to ma związek z tym bo na umowie kupna sprzedaży i wezwaniu jest podany adres zamieszkania a on dalej swoje, że nie miał awiza
14) młody uznał, że nie jestem zainteresowany naprawą dlatego chciał szybko wymienić silnik bo mieli fajny wyjazd na tor, w głosie zadowolony, pytam więc skoro Ci auto było pilnie potrzebne to po co mnie wezwałeś do naprawy a ten dalej swoje, że już nie pamięta
15) radca prawny naciska na sędziego aby ten zrobił oględziny telefonu młodego bo tam są zdjęcia z przekładek silnika u kolegi hobbysty, sędzia znów upomina radcę, że to niepoważne, jak ma sąd ocenić z kiedy to zdjęcia, musiałby zabrać telefon do depozytu nawet odczytać SMS
16) czas na mojej zeznania, nic nowego nie dodaję tylko to o czym pisałem w pozwie, dodaję, że dużo rzeczy przede mną zatajono i tak naprawdę wprowadzono mnie w błąd, sędzia za dużo się nie dopytywał, radca prawny pytał się czy coś z autem robiłem przed zakupem itp. itd. ale nic nowego
miał być jeszcze jako świadek mechanik z serwisu który wystawił opinię ale go nie było bo niby auto zepsute i nie dojedzie, młody i stary odwołali jego zeznania a ja wnioskowałem aby go przesłuchać i aby dostarczył do sądu jakim oprogramowaniem diagnozowano auto, czy było legalne itp. sąd w tej sprawie nic nie postanowił
sędzia zarządza chwilę przerwę, mamy opuścić salę, podchodzi radca prawny aby znów dogadać się ugodowo, pytam się na jakiej podstawie, młody kręci nosem, jest niezadowolony z faktu, że podpisał umowę z 5000 zł i w US widnieje to samo, mówię im, że mogli odebrać moje pismo i wtedy byśmy myśleli o ugodzie ale teraz jak już sprawa zaszła tak daleko to wolę doprowadzić ją do końca nawet jak wyjdzie wszystko na moją niekorzyść
sąd po przerwie postanowił powołać biegłego na oględziny silnika który jest w garażu hobbysty w innym miejscu niż stacjonuje auto, pouczył, że ze względu na epidemię i czas to na opinie poczekamy 2-3 miesiące i tyle, jak będę miał opinię to dam znać w temacie