witam pozdro dla wszysykich mechaników Zawiozłam auto do mechanika
(pod maską coś tam nie bardzo pyka).
Mechanik bacznie spojrzał na "serce"
i rzekł poważnie: "to będzie pierwsze".
Później hamulce się poluzuje,
bo coś konkretnie w nich trze i piłuje.
Do skrzyni biegów też muszę zajrzeć,
gdyż tam wymięka największy twardziel.
Po tychże słowach do pracy przystąpił,
a ja się czułam, jak Barbie-blondi.
Zero pomysłu i rozeznania,
wszystkie te śrubki na złom - bez gadania!
Mechanik ręce nade mną załamał
i wziął się dzielnie do przyuczania.
Tak mnie nauczał boski fachowiec,
że mi rozkręcił śrubeczki w głowie.
Otworzył maskę do mego serca,
co było dalej - nie chcę pamiętać.
Edukowały mnie ręce i usta,
taka to była naprawcza rozpusta.