Witam,
Zacznę tego posta raz jeszcze witając się ze wszystkimi. Mam na prawdę ogromną nadzieję, że dzięki wam uda się zamknąć pewien temat, który na chwilę obecną trudno zrozumieć.
Zacznę od początku,
Samochód kupiony w 2018 roku, odebrany po produkcji z salonu w lipcu. Wersja sedan, silnik Silnik 1.4 TSI 125KM. Przy przebiegu 5700k - jakieś 2,5 miesiąca po odebraniu z salonu zaczęło przy gaszeniu silnika słychać to:
Zauważyłem tego samego dnia kiedy zaczęło piszczeć przy gaszeniu lekkie wibracje na pedale gazu, kierownicy, gałce skrzyni biegów. Wiem, że Passat ma pedał gazu nie połączony mechanicznie z silnikiem, ale mimo to drgania po nim były wyczuwalne. W moim odczuciu bardzo irytujące. Zacząłem się bacznie przyglądać, jeździć ze zgaszonym radiem, badać obroty kiedy drgania się nasilają. Drgania nie są jednostajne, potrafią się pojawić, za chwilę zniknąć i znów się pojawić. Podczas jazdy raz czuć, że silnik ma zmniejszoną moc, a za chwilę ma jakieś ponadnormalną moc. Efekt piszczenia występował za każdym razem gdy gasiłem silnik.
Samochód jest na gwarancji więc pojechałem do serwisu. ASO osłuchało sprawę i samochód został mi oddany - diagnoza: Nastawnik turbiny. Podobno wywalało też błąd nastawnika. Zdaniem serwisu nastawnik blokuje się i na turbinę nie trafia odpowiednie ciśnienie, co skutkuje odczuciem nierównej pracy, spadku mocy, dziwnych skoków mocy i spadków, drgań.
Po wymianie nastawnika wyskoczył błąd całej turbiny zatem została ona również wymieniona przy przebiegu ok. 6000 km
Po 2 miesiącach od wymiany pisk powrócił. Udałem się więc z powrotem do serwisu. Tym razem innego. Na śląsku mamy ich co miasto. Diagnoza - uszkodzenie turbiny. Piszczy, bo zostaje zatrzymana w momencie gaszenia silnika - a powinna się kręcić. Jakby coś ją zatrzymywało. Poprosiłem aby dokładnie wszystko sprawdzili bo moim zdaniem nie jest to wina turbiny, a czegoś innego co ją niszczy. Pisali do Poznania, a nawet do Niemiec. Dostałem informację, że w systemie turbina ma już inną końcówkę w oznaczeniu więc chyba coś się zmieniło i tak jak w pierwszym serwisie po prostu wymienili sztuka za sztukę. Na liczniku 13 000 km. Było to 3 stycznia b.r.
Dziś w tej już trzeciej turbinie usłyszałem pisknięcie przy gaszeniu, delikatne, ale takie delikatne zawsze zwiastowało, że za tydzień może dwa będzie piszczeć tak jak na początku tego wątku.
Szczerze nie mam pojęcia jak to ogarnąć? Można na gwarancji sobie tak wymieniać te turbinki jak cukierki, ale to nie rozwiąże problemu. A po gwarancji trzeba będzie za to płacić. Czy ma ktoś z was z tym jakieś doświadczenie?
Samochód kiedy ta turbina tak popiskuje (czyli jest uszkodzona) co ciekawe nie wywala błędu, nie pisze, że jest w trybie awaryjnym, ale raz mocy w ogóle nie ma, a raz jest nadwyraz enegriczny.
Będę wdzięczny za pomoc, albo wskazówki.
Zacznę tego posta raz jeszcze witając się ze wszystkimi. Mam na prawdę ogromną nadzieję, że dzięki wam uda się zamknąć pewien temat, który na chwilę obecną trudno zrozumieć.
Zacznę od początku,
Samochód kupiony w 2018 roku, odebrany po produkcji z salonu w lipcu. Wersja sedan, silnik Silnik 1.4 TSI 125KM. Przy przebiegu 5700k - jakieś 2,5 miesiąca po odebraniu z salonu zaczęło przy gaszeniu silnika słychać to:
Zauważyłem tego samego dnia kiedy zaczęło piszczeć przy gaszeniu lekkie wibracje na pedale gazu, kierownicy, gałce skrzyni biegów. Wiem, że Passat ma pedał gazu nie połączony mechanicznie z silnikiem, ale mimo to drgania po nim były wyczuwalne. W moim odczuciu bardzo irytujące. Zacząłem się bacznie przyglądać, jeździć ze zgaszonym radiem, badać obroty kiedy drgania się nasilają. Drgania nie są jednostajne, potrafią się pojawić, za chwilę zniknąć i znów się pojawić. Podczas jazdy raz czuć, że silnik ma zmniejszoną moc, a za chwilę ma jakieś ponadnormalną moc. Efekt piszczenia występował za każdym razem gdy gasiłem silnik.
Samochód jest na gwarancji więc pojechałem do serwisu. ASO osłuchało sprawę i samochód został mi oddany - diagnoza: Nastawnik turbiny. Podobno wywalało też błąd nastawnika. Zdaniem serwisu nastawnik blokuje się i na turbinę nie trafia odpowiednie ciśnienie, co skutkuje odczuciem nierównej pracy, spadku mocy, dziwnych skoków mocy i spadków, drgań.
Po wymianie nastawnika wyskoczył błąd całej turbiny zatem została ona również wymieniona przy przebiegu ok. 6000 km
Po 2 miesiącach od wymiany pisk powrócił. Udałem się więc z powrotem do serwisu. Tym razem innego. Na śląsku mamy ich co miasto. Diagnoza - uszkodzenie turbiny. Piszczy, bo zostaje zatrzymana w momencie gaszenia silnika - a powinna się kręcić. Jakby coś ją zatrzymywało. Poprosiłem aby dokładnie wszystko sprawdzili bo moim zdaniem nie jest to wina turbiny, a czegoś innego co ją niszczy. Pisali do Poznania, a nawet do Niemiec. Dostałem informację, że w systemie turbina ma już inną końcówkę w oznaczeniu więc chyba coś się zmieniło i tak jak w pierwszym serwisie po prostu wymienili sztuka za sztukę. Na liczniku 13 000 km. Było to 3 stycznia b.r.
Dziś w tej już trzeciej turbinie usłyszałem pisknięcie przy gaszeniu, delikatne, ale takie delikatne zawsze zwiastowało, że za tydzień może dwa będzie piszczeć tak jak na początku tego wątku.
Szczerze nie mam pojęcia jak to ogarnąć? Można na gwarancji sobie tak wymieniać te turbinki jak cukierki, ale to nie rozwiąże problemu. A po gwarancji trzeba będzie za to płacić. Czy ma ktoś z was z tym jakieś doświadczenie?
Samochód kiedy ta turbina tak popiskuje (czyli jest uszkodzona) co ciekawe nie wywala błędu, nie pisze, że jest w trybie awaryjnym, ale raz mocy w ogóle nie ma, a raz jest nadwyraz enegriczny.
Będę wdzięczny za pomoc, albo wskazówki.